Czytasz dla relaksu, prawda? Chcesz poznać fajnych bohaterów, ciekawe i niesamowite historie, chcesz przeżyć przygody, które przeżywają bohaterowie w Twoich ulubionych rodzajach książek. Nie przychodzi Ci nawet do głowy, żeby sięgnąć po książkę, która wykręci Ci mózg i zostawi z pytaniem: „Co ja właśnie przeczytałem?”. Tak, istnieją pozycje, które są literackimi eksperymentami, mają dziwne fabuły i wymykają się wszelkim schematom. W tym wpisie pokaże Ci 5 najdziwniejszych moim zdaniem książek na świecie, które naprawdę poznać!
#1 „Finneganów tren” – James Joyce

Na dobry początek chyba jedna z najtrudniejszych i najdziwniejszych książek, jaka kiedykolwiek powstała. Spróbuj to przeczytać. Powodzenia! W tym przypadku nie można jednoznacznie stwierdzić, że jest to książka, która może się spodobać lub nie. Ciężko wystawić jej ocenę. Dlaczego? Bo to zwykły bełkot. Wygląda jak zapis snu, który pełny jest dziwacznych słów, gier językowych i zdań, które czasem nie mają początku ani końca. Nie ma tu fabuły, nie ma żadnej logiki, bohaterowie potrafią zamienić się w coś zupełnie innego. Nie oczekuj tutaj, że przeczytasz to z pełnym zrozumieniem. Chyba się nie da. Ale jeśli lubisz eksperymenty językowe i chcesz zobaczyć, jak daleko można przesunąć granice literatury – to podejmij to wyzwanie. A dodatkowym plusem będzie to, że będziesz mógł pochwalić się, że ogarnąłeś jedną z najtrudniejszych książek na świecie.
#2 „Dom z liści” – Mark Z. Danielewski

Kolejna mega-nietypowa książka, którą warto poznać. Celowo piszę „poznać” a nie „przeczytać”, bo to pozycja, przez którą ciężko przebrnąć. Bo oto jest książka, która jest literackim labiryntem, a jej tekst układa się w różne kształty. Wyobraź sobie, że niektóre strony mają tylko jedno słowo, czasami tekst biegnie do góry nogami, a czasem w wąskich kolumnach. Do tego potrafi być przeplatany przypisami, które prowadzą do kolejnych przypisów… Fabuła? Badacz analizuje rękopis, który opisuje dokumentację filmu o domu, który jest większy w środku niż na zewnątrz. Kosmos! W całej książce ukryte są kody, zagadki i odniesienia, które można by analizować godzinami. Zdecydowanie książka dla najbardziej gorliwych książkoholików. Można by powiedzieć, że autor miał dobry pomysł, ale wykonanie jest już gorsze. Gdyby nie sposób narracji i konstrukcji, mogłaby być ciekawą historią z dreszczykiem. A tak? Chyba kolejny raz przerost formy nad treścią.
#3 „Ćwiczenia stylistyczne” – Raymond Queneau

Pierwsza na tej liście książka, która jest całkiem dobrze oceniana i odbierana przez czytelników. Koncept jest prosty – prosta, banalna historia, opowiedziana na kilkadziesiąt różnych sposobów – jako kryminał, sztuka teatralna, nawet jako przepis kulinarny. To mała, niepozorna, krótka, ale niezwykle zaskakująca i jedna z najdziwniejszych książka na świecie. A jaka zabawna! Teksty są kreatywne, chwytliwe i czyta je się z prawdziwą przyjemnością. Ale po raz kolejny – znowu to książka, która jest dedykowana literackim freakom. To zabawa stylem i formą. Realnie to czytanie tej samej historii dziesiątki razy. Dla konesera – marzenie. Dla przeciętnego pochłaniacza książek – żadne arcydzieło i raczej coś nie do polecenia. Jeśli więc piszesz albo aspirujesz do pisania – przeczytaj. Zobacz, jak wiele można zrobić z jedną, prostą historią.
#4 „Gra w klasy” – Julio Cortazar

Nazywana „biblią młodego pokolenia”, no ale… nie wiem. Bez wątpienia książka-legenda, która łamie wszystkie zasady klasycznej narracji. Bo czytelnik sam decyduje, jak chce ją czytać. Chodzi o to, że możesz przeczytać ją klasycznie, od początku do końca. Albo skorzystać ze wskazówek autora, przeskakując po rozdziałach w nielinearnej kolejności. Niby ciekawie, niby nietuzinkowo, ale… Historia jest po prostu nudna, nijaka, jałowa. I przeskakiwanie między rozdziałami niewiele daje. Książka jest napisana mocno chaotycznie, jest nieskładna, perspektywa ciągle się zmienia i czasami wydaje się kompletnie oderwana od rzeczywistości. Na pewno trzeba dać plus za oryginalność i zachętę do bardziej aktywnego przeżywania historii. Dlatego to bardziej eksperyment literacki, niż klasyczna książka do przeczytania w zimowy wieczór.
#5 „Mechaniczna pomarańcza” – Anthony Burgess

Na koniec coś bardziej znanego „zwykłym” czytelnikom. Ale to książka niemniej dziwna niż pozostałe wymienione. Tylko nie ze względu na fabułę czy nieskładną konstrukcję. Fabuła jest dość przejrzysta – uwielbiający przemoc bohater trafia na dziwną i tajemniczą terapię, która ma go „naprawić”. Nie zdradzam, na czym polega owa terapia, ale powiem tylko, że jest niezwykle nowatorska. Ale nie to czyni książkę dziwną. Czyni ją niezwykle unikalny język, pełen neologizmów i slangu. Nie wszystkie wyrazy czy zwroty zostały tu przetłumaczone na język polski, więc mamy tutaj mieszkankę języka polskiego, rosyjskiego i angielskiego. Muszę Wam przyznać, że na początku czytało mi się to bardzo ciężko, ale w miarę upływu czasu, zaczynałem coraz bardziej „przyswajać” nowy język. Polecam tę książkę nie tylko ze względu na fabułę, która dotyczy refleksji nad wolnością, kontrolą i naturą człowieka. Ale też ze względu na nietuzinkowy język, z którym warto się zmierzyć.
Oczywiście dziwnych i nietypowych książek jest mnóstwo, a ja podałem tylko te, które uważam za te najdziwniejsze. Są to pozycje które wymykają się schematom i robią rzeczy, których nie znajdziesz w klasycznej literaturze. Czy są dziwne? Absolutnie. Czy warto je poznać? To zależy. Jeśli jesteś koneserem literatury, ale po prostu ciekawi Cię to, do czego zdolni są pisarze – zdecydowanie tak. Ale jeśli czytasz dla rozrywki i przyjemności – odpuść sobie i sięgnij po sprawdzone formaty.





Zostaw odpowiedź