
Dobra, to załóżmy, że chcesz zrozumieć Polskę. I teraz masz dwie możliwości. Jeśli chcesz potwierdzić własne uprzedzenia, to poczytaj memy. Ale jeśli chcesz zderzyć się z czymś niewygodnym, czymś, co połamie Ci wszystkie kości i pokaże, że ciągle łatasz życie taśmą klejącą z dyskontu, to czytaj dalej.
Ja wiem, że pewnie w szkole wciskano Ci kit, że żeby zrozumieć nasz kraj, musisz przeczytać Sienkiewicza. Nauczyć się tego, kto kogo lał szablą. Albo sięgnąć po Mickiewicza, który wielkim poetą był. A teraz usiądź i przyznaj uczciwie sam przed sobą: dało Ci to coś? Zrozumiałeś coś z tego? Wiesz, dlaczego Twój ojciec głosuje na tę partię a nie inną, albo dlaczego Twój sąsiad stawia 3 metrowy płot, żebyś go nie widział?
A no właśnie. Więc idę Ci z pomocą. Jeśli chcesz zrozumieć ten piękny, ale absurdalny, straszny i komiczny kawałek ziemi, musisz sięgnąć po prawdziwą literaturę. I ja Ci w tym pomogę. Wybrałem trzy książki, które odrzucają jakiekolwiek filtry i pokazują Polskę, która krzyczy i milczy, która próbuje udawać, że wszystko jest w porządku. Tylko uważaj. Te lektury nie sprawią, że poczujesz się lepiej. One sprawią, że może w końcu otworzysz oczy.
#1 „Nie hańbi” Olga Gitkiewicz

Jeżeli wydaje Ci się, że „kult zapier…” został wymyślony przez zachodnie korporacje, to się mylisz. Stary, my to mamy we krwi. Olga Gitkiewicz idzie tam, gdzie my nawet nie chcemy patrzeć. Ona nie opisuje pracy w biurze z owocowymi czwartkami. Ona zagląda na zaplecza supermarketów, magazynów i ludzi, których praca wygląda trochę jak test na wytrzymałość. Mówi o ludziach, którzy zapieprzają na śmieciówkach, których system traktuje jak śmieci. W pracach, w których chodzi o to, żeby było tanio, szybko i bez ubezpieczeń. I z ryzykiem, że jutra może już nie być.
„Nie hańbi” opowiada o ludziach, o których się nie mówi na co dzień. O tych niewidzialnych. Mówi o tym, że w naszym kraju ciągle jest mentalny podział na „panów” i „chamów”. Olga Gitkiewicz opisuje, dlaczego tak bardzo tak bardzo gardzimy „nierobami”, a jednocześnie jedynym powodem do domy jest to, że harujesz jak wół za gówniane pieniądze. Gitkiewicz niczego nie zniekształca. Ona pokazuje, jak jest. Dzięki temu, możesz zrozumieć Polskę. Zrozumiesz, dlaczego Twój ojciec wolał iść do roboty, niż wziąć L4. Dlaczego praca w Polsce nie hańbi, ale brak pracy to grzech śmiertelny.
#2 „Polska otwiera oczy” Justyna Kopińska

To jest mocna pozycja. Kopińska bierze na warsztat sprawy, o których słyszałeś w wiadomościach. Morderstwa, gwałty, przemoc domowa, błędy lekarskie. Zaniedbania i absurdy instytucjonalne. Z tego wszystkiego składa obraz kraju niechęci i obojętności. Wszystkie te przypadki mają jedną wspólną cechę – gdyby ktoś zareagował wcześniej, tragedii może dałoby się uniknąć. Ta lektura to akt oskarżenia. To książka, która zostawia blizny.
Kopińska pokazuje, dlaczego w Polsce panuje genetyczna nieufność do władzy. Opisuje mechanikę milczenia. Dlaczego my, społeczeństwo, odwracamy oczy, bo tak jest wygodniej? Dlaczego na widok policjanta bardziej się spinasz, niż czujesz bezpiecznie? Kopińska pokazuje państwo z dykty w jego najbrutalniejszej formie. Pokazuje system, który działa doskonale, ale tylko chroniąc swoich. Po tej książce zrozumiesz, dlaczego każdy Polak dba po siebie, bo wie, że jak coś się spieprzy, to nikt mu nie pomoże.
#3 „Duchologia polska. Rzeczy i ludzie w latach transformacji.” Olga Drenda

Było o pracy, było o systemie, więc pora poczytać o naszej duszy. Pora zadać pytanie, dlaczego to wszystko tak wygląda? I Olga Drenda na to pytanie odpowiada. Bierze kasety VHS, reklamy, magazyny, rzeczy charakterystyczne dla PRL i wczesnych lat 90 i składa z tego obraz Polski – ulepionej z chaosu transformacji ustrojowej. Z tych wszystkich prowizorycznych rozwiązań, z gum Turbo, z meblościanek i z marzeń o „Zachodzie”.
Genialnie Olga opisuje genezę naszego gustu i poczucia estetyki. Dlaczego wszyscy lubimy nasze rzeczy, które są brzydkie, ale nasze. Książka pokazuje, jak gwałtownie i bez planu staraliśmy się dogonić „Zachód”. Opisuje, dlaczego ten bałagan wokół nas to nie jest przypadek. To jest właśnie duchologiczny zapis naszej zbiorowości i świadomości, która chciała ścigać świat, mając do dyspozycji tylko szarą taśmę i trzy kolory farby.
Proszę bardzo. To trzy książki-klucze. Mogą pomóc Ci zrozumieć Polskę. Polskę, która nie jest tą z pomników. Tylko tą z krwi i kości, potu, łez i pastelozy.
Masz inne książki? Podrzuć mi tytuły. Bo chcę zrozumieć jeszcze więcej. A Ty sprawdź te powyżej. A potem daj znać, co myślisz.





Zostaw odpowiedź